A legenda stanie się mitem …

przez Moridin dnia 2010/01/13

Przez cały 2009 rok stopniowo rosło ciśnienie w świecie plotkarzy, jasnowidzów i kaznodziei. Wszyscy równo pisali o nadejściu rewolucji w świecie komputerów. Prorokowali powstanie nowej jakości, nowej wizji, która odmieni nasz punkt widzenia na interakcję z komputerami. Wszyscy – mali bloggerzy i potężne dzienniki – prześcigali się w pomysłach i przeciekach na temat Jedynego Tabletu. Przecieki dzisiaj trafiają na pierwsze strony gazet, są natychmiast rozpowszechnianie za pomocą serwisów społecznościowych jak Facebook czy mikroblogowych jak Twitter i nasz rodzimy BLIP. A Apple dalej milczy. Tradycyjnie. Akcje AAPL notują nowe nieznane dotychczas szczyty, a wymagania konsumentów oraz udziałowców wraz z nimi rosną w zastraszającym tempie. Tak długi okres dolewania oliwy do ognia w pewnym momencie powoduje spustoszenie całkowite, gdyż nikt już nie jest w stanie nad niczym zapanować.

Dzisiaj (tj. 12 stycznia 2010) wyraźnie rozpoczął się niepokój społeczny w temacie Jednego Jedynego – tak w Polsce jak i za granicą. Nie wiem czy wynika to z samego nasycenia tematem i faktu, że ludzie mają dosyć czytania o jednym i tym samym przez tak długi okres, czy raczej dzięki pewnej wschodniej gazecie, która już rozpuściła tak nierealne plotki, że dzieci wierzące w Świętego Mikołaja roześmiałyby się autorowi w twarz. Jedno jest pewne – głosy krytyki pojawiają się już nie tylko w prywatnych wypowiedziach w komunikatorach, ale również na ustach bloggerów i większych serwisów. Przemek, prowadzący Mój Mac, dzisiaj wspominał coś o puszczaniu tych nielotów z przepięknymi ogonami (popularnych w Łazienkach), jeśli usłyszy jeszcze jedno słowo na temat tabletów. Drugi (lub kolejny jeśli ma to dla Was znaczenie Panowie) Przemek, z pochodzenia Pajęczaków, rozpoczął również swóją krucjatę przekonywującą swoich czytelników, że ogłoszenie wyników 25/01 przez Apple kategorycznie wyklucza możliwość prezentacji nowego i tak rewolucyjnego urządzenia zaledwie dwa dni później. Bartek na Fotogenii z kolei ogłosił, że Apple nie jest w stanie sprostać oczekiwaniom klientów. A Paweł Dworniak już w ogóle nie wierzy w jego istnienie.

Wiemy, że Steve Jobs nie może pozwolić sobie na wypuszczenie zwykłego tabletu na rynek, jeśli nie ma on w sobie kilku podstawowych cech. Przede wszystkim jest to intuicyjność użytkowania. Po drugie – ewentualna próba promowanie go dla grup biznesowych to bez wątpienia konieczność obsługi i (wydajnego!) tworzenia dokumentów czy arkuszy kalkulacyjnych. Zakładając, że produkt będzie oparty na zmodyfikowanym iPhone OS, to kolejny punkt czyli tak zwany content (zawartość, treść) już ma – App Store bije kolejne rekordy liczbowe i nie zapowiada się, aby spowolnił w najbliższej przyszłości, a setki tysięcy aplikacji tylko czeka na dostosowanie do nowej rozdzielczości. To wszystko nadal bez rewolucji … Elektroniczny czytnik gazet i książek? Interaktywne treści dosyłane z internetu w postaci klipów video? Pełna integracja z iTunes? Tak jeśli taki kierunek w ogóle interesuje wydawców (a Sports Illustrated już przyznał, że interesuje). Wygodna klawiatura? Tego sobie osobiście nie jestem w stanie wyobrazić – jestem ograniczony w swoich wizjach widocznie, ale ze względu na rozmiar 10″ pisanie iPhone-style w trybie landscape (kciukami) wydaje się nierealne. Na kolanie też. Jedną ręką? Brak intuicyjności – w końcu od niepamiętnych lat korzystamy z obu kończyn górnych do wciskania klawiszy. Rozpoznawania głosu na pewno nie ulepszyli odkąd wprowadzili go w iPhone – pomimo kilku uaktualnień, mój dalej uparcie twierdzi że Play Red Hot Chilli Peppers oznacza Play Britney Spears. Na szczęście czasami decyduje się odegrać Chopina.

W tym całym potoku plotek i oczekiwań, ograniczonych naszymi zwykłymi umysłami, nie jesteśmy w stanie wymyślić żadnych rewolucyjnych zmian. Przeniesienie iPhone’a na duży ekran to zaledwie ewolucja – potencjalnie niepotrzebna, bo też niewiadomo co z takim urządzeniem zrobić. Za duże do kieszeni, za małe do wygodnej pracy … Jobs jednak różni się od nas jednym małym detalem – potrafi urzeczywistniać swoje wizje przyszłości i wprowadzać je w życie. Swoje już określiłem jakiś czas temu – jest to potencjalnie idealny magazyn dla moich zdjęć podczas dalszych wypraw oraz ewentualnie przydatne do podstawowej ich obróbki. Rano przy śniadaniu mogłoby mi również zastąpić gazetę … gdyby miało jakiś poręczny stojak, najlepiej zintegrowany.

Oczekiwania świata od Jedynego Tabletu są ogromne, a Apple bije kolejne rekordy finansowe, popularnościowe i jakiekolwiek inne jeszcze można wymienić. Czy są one w stanie przerosnąć wizję Jobsa? Czy jest on nadal w stanie stworzyć coś rewolucyjnego? A może właśnie z tych powodów prezentacja tabletu zostanie wstrzymana, a urządzenie trafi ponownie na stół kreślarski?

Mówi się, że the bigger they are, the harder they fall (polskim odpowiednikiem zapewne będzie “Im więcej masz, tym więcej możesz stracić.”), a firma z Cupertino ma dzisiaj bardzo daleko do dna ze szczytu sylikonowej doliny.

Podobne wpisy:

  1. The iPad Wars 27 stycznia, 2010 przejdzie do historii jako niezwykły dzień. Niezwykły...
  2. Koniec eBook Readerów? Świat otaczający nas ulega względnie powolnemu procesowi digitalizacji. Wszelkie zbiory...
  3. Polityka przyszłości Targi CES 2010 (Consumer Electronics Show) w tym roku pokazują...
  4. The iPad Wars — a New Hope Temat staje się powoli dla większości zwyczajnie nudny — wiem...
  5. The iPad Wars — The Empire Strikes Back iPadł — kolejny wpis Bartka na temat iPada, przedstawia go...

{ 4 komentarze/y… przeczytaj je poniżej lub dodaj swój własny }

przemekspider Styczeń 13, 2010 o 09:59

Wojtuś, troszeczkę chyba mylne wrażenie odniosłeś z mojego wpisu… :) Ja nie twierdzę, że tabletu nie będzie (wręcz przeciwnie), tylko że z PRowego punktu widzenia wydaje się mało prawdopodobne, że Apple przywali dwukrotnie w odstępie dwóch dni. Mało czasu byłoby na konsumpcję przez media dobrych wyników (no, chyba że są złe, to nawet ta strategia wydałaby się uzasadniona).

A o tablecie, w kontekście tego co napisał Bartek, sądzę to: http://www.przemekspider.com/2010/01/tabet-konsumpcja-mediow-gupcze.html

Odpowiedz

ephp.pl Styczeń 17, 2010 o 10:59

Jobs słynie z tego, że potrafi przewidzieć to czego potrzebujemy :) Moim zdaniem szczegół nie tkwi w sprzęcie, a w oprogramowaniu tego sprzętu, podobnie jak to miało miejsce z iPhonem. Wszyscy mówili, że telefon będzie klapą, że nie ma już możliwości wprowadzenia niczego nowego do telefonów. A Jobs jednak wprowadził telefon sprzętowo gorszy od najnowszych Nokii i innych, a programowo genialny w swojej prostocie, dzięki czemu później nagle wszyscy zaczęli robić prawie identyczne telefony. Czas pokaże, ja wieżę i liczę na tablet z pod znaku Jabłka.

Odpowiedz

Moridin Styczeń 17, 2010 o 11:05

ephp: Pytaniem jest czy Jobs będzie w stanie świat ponownie zaskoczyć jak z iPhone?

Odpowiedz

ephp.pl Styczeń 17, 2010 o 11:39

@Moridin – mam wielką nadzieję, że tak :)

Odpowiedz

Zostaw komentarz

{ 1 trackback }

Previous post:

Next post: